Zbudowane od środka branży.
Aeronite nie powstał z analizy rynku, lecz z lat pracy wewnątrz regulowanego lotnictwa: przy zleceniach, przepisach i audytach. Stąd wiemy, jak ta praca wygląda naprawdę, a nie jak wygląda na slajdzie.
Większość lotnictwa wciąż pracuje na papierze.
Nie dlatego, że nikt nie próbował tego zmienić. Dlatego, że systemy, które trafiały do organizacji obsługi technicznej i zarządzania ciągłą zdatnością, były budowane dla kogoś innego. To pracę trzeba było wpasować w narzędzie, zamiast odwrotnie. Więc segregator wracał na biurko. Widzieliśmy to z bliska i uznaliśmy, że da się inaczej.

Aero + unite. Nazwa wprost od idei.
Jedno zlecenie potrafi przejść przez kilka rąk i dwie organizacje: zarządzający zdatnością zleca, obsługa techniczna wykonuje. Zwykle każda strona prowadzi własny segregator, a na styku zostaje papier, mail i przepisywanie. My zaczęliśmy od pytania: co, jeśli to jeden ślad? Jedno zlecenie, od zlecenia do wykonania, z pełnym kontekstem zdatności po obu stronach. Porządek, i wynikająca z niego zgodność, bierze się właśnie stąd. Marka nazywa się od tej idei.